Przejdź do treści

Benedykt na wyprzedaży

Z medalikiem św. Benedykta czuję szczególną więź. Sam święty – czczony we wszystkich Kościołach chrześcijańskich – budzi moją sympatię jako patron Europy, a także m.in. wydawców książek (więc pewnie i ich redaktorów). Zaś poświęcony Mu medalik zachwyca mnie bogactwem tekstowych znaczeń wpisanych w maleńkie owal lub koło. Można go czytać jak wiersz haiku, który każdego dnia gotów jest powiedzieć coś zupełnie nowego. Jedyny z nim problem taki, że stał się modny, a skoro modny – to masowo kopiowany, a skoro masowo – to przez wytwórców nawet o nienajgorszym guście plastycznym, ale tekst traktujących jak ornament. Gdy ta czysta wzrokowość rzemieślnika spotka się z jego zerową znajomością łaciny, daje to memiczny efekt chińskiego tatuażu, który miał oznaczać „ducha wojownika”, a w rzeczywistości jest tam napisane: „wyprzedaż”.

Co i jak na medaliku św. Benedykta napisane być powinno, powie Ci obszernie Wikipedia i każde AI, piszą o tym obszernie także ss. Benedyktynki z Żarnowca i oo. Benedyktyni z Tyńca. Ty jednak widzisz w Internecie albo nawet trzymasz w ręku ładny medalik, malutkie litery zlewają Ci się w szlaczek, no ale wzór i cena w sam raz – więc nad czym się tu zastanawiać?! Jeśli chcesz mieć ozdobę lub zawieszkę do liczydła modlitewnego, faktycznie nie masz nad czym – podoba Ci się, to bierz. Jeśli jednak chcesz rzetelnej symbolicznej liny kotwicznej między Tobą a tradycją sięgającą wczesnego średniowiecza, rozbudowywaną mądrzej lub głupiej, ale zgodnie z warstwami ducha czasów – zastanów się. Tradycja żydowska mówi: „Zobacz dzisiaj, kup za trzy dni”. Spotkasz się również z opinią, że i św. Jan w swoim 1 Liście (2:16) przestrzega przed zakupami kompulsywnymi, chociaż moim zdaniem Ewangeliście chodziło raczej o zgubne skutki reklamy audiowizualnej. Dlatego chciałbym wyłącznie i praktycznie przestrzec Cię przed najczęstszymi typami błędów w medalikach św. Benedykta.

WZÓR MEDALIKA ≠ TRADEMARK

Istnieją dwa dominujące wzory medalika św. Benedykta.

Wzór w kształcie owalnym, określony w breve papieża Benedykta XIV w 1742 r., który na awersie ma postać św. Benedykta z jego atrybutami i napis pełny lub skrócony: Crux Sante Patri Benedicti (Krzyż św. Ojca Benedykta), na najmniejszych medalikach często pomijany. Awers – inaczej niż w większości medalików – jest jednak najmniej istotny, bo stanowi wyłącznie kartę tytułową do księgi zawartej na rewersie (i tak jak okładka w książce nie przesądza o treści). Rewers ma tylko jeden istotny poziom ikonograficzny – krzyż, za to aż trzy poziomy tekstu, bo – wielbiciele medalików zwłaszcza maryjnych wybaczą! – tym razem będzie to księga, nie książeczka z obrazkami.

(1) Żywa pagina, którą czasem spotkasz w książkach, tam jest powtórzeniem tytułu na górze strony – tu tworzą ją litery CSPB w polach między ramionami krzyża czytane jak karty w porządku: górna lewa – górna prawa – dolna lewa – dolna prawa. To niby oczywiste, ale warte podkreślenia, bo za chwilę spotkamy się z innymi porządkami organizacji tekstu.

(2) Dedykacja, która i w książce, i na medaliku znajduje się przed tekstem. Tu – na szczycie owalu i układa się w litery IHS, z którymi wiąże się zresztą zabawna historia. Jakkolwiek prawdopodobnie skrót ten powstał na skutek rzemieślniczego błędu (ileż ich jeszcze przed nami!), to utrwalił się do tego stopnia, że do błędnych liter dobrano nawet w końcu pasujące rozwinięcie (Iesus Hominis Salvator = „Jezus Zbawca Człowieka”), a próba wygumkowania pomyłki stała się przyczyną sporu między fanami medalika 1742 a późniejszego medalika 1880, trwającego zresztą po dziś dzień i przypominającego temperaturą miłość Wisły do Cracovii (https://opactwotynieckie.pl/ihs-czy-pax-przypomnienie-w-sprawie-medalika-sw-benedykta/).

(3) Motto, w książce następujące po dedykacji, tu zostało wpisane w krzyż:

C
S
N D S M D
M
L

Litera odpowiadająca orzeczeniu „sit” (=będzie) staje się zwornikiem sentencji i spaja zdania „C[rux] s[acra] S[IT] m[ihi] l[ux]” oraz „N[on] d[raco] S[IT] m[ihi] d[ux]” = „Niech święty Krzyż będzie mi światłem” i „Niech smok nie będzie mi wodzem”. Oto potęga czasownika! I oto potęga akronimu, którego znaczenie przytoczyłem za autorytetami, ale jaki inny szyfr mógłby za nimi stać – oto zadanie dla U. Eco, D. Browna i innych sprytnych powieściopisarzy!

(4) Treść – również zaszyfrowaną pierwszymi literami wyrazów i dla odmiany czytaną na obrzeżu medalika w porządku zegarowym – wykłada się następująco: od godz. 12 do 6 „V[ade] R[etro] S[atana] N[unquam] S[uade] M[ihi] V[ana]’ (= „Idź precz, szatanie, nigdy nie doradzaj mi marności”) i od godz. 6 do 12 „S[unt] M[ala] Q[uae] L[ibas] I[pse] V[enena] B[ibas] (= „Zły jest napój, który mi nalewasz, sam pij truciznę”). Pierwsze zdanie miał wypowiedzieć św. Benedykt podczas diabelskiej pokusy, drugie – kiedy dzięki znakowi krzyża odkrył i udaremnił zamach na swoje życie.

Tak skomponowane i tak czytane litery akronimów są potężnym i – jak udowadnia życiorys św. Benedykta – skutecznym egzorcyzmem. Dlatego w tym medaliku to rewers, nie awers (tekst, nie obrazek), stanowi o znaczeniu całego układu. Doskonale to rozumieli mnisi benedyktyńscy z opactwa na Monte Cassino, którzy na 1400 rocznicę urodzin Świętego opracowali nowy wzór medalika.

Wzór w kształcie koła, kasyneński (1880), wprowadził tylko jedną drobną zmianę na rewersie – PAX w miejsce IHS, natomiast przebudował zasadniczo awers.

(1) Postać św. Benedykta stoi przed ledwie widocznym w głębi ołtarzem, natomiast wyraźniejsze są jego atrybuty: krzyż w prawej dłoni, księga (reguła zakonu) w lewej ręce oraz po prawej stronie Świętego zatruty kielich z wypełzającym zeń wężem oraz kruk przynoszący chleb Świętemu – po jego lewej stronie.

(2) Zepchnięto w głąb napis Crux sancti patris Benedicti, natomiast dodano na otoku medalika nowy, wyeksponowany: Eius in obitu n[ost]ro praesentia muniamur (Niech Jego obecność broni nas w chwili śmierci).

(3) Pod nogami św. Benedykta dodano drobnym druczkiem: EX S. M. CASSINO MDCCCCLXXX (= ze świętej góry kasyńskiej 1880) na pamiątkę okoliczności powstania jubileuszowego wzoru medalika.

Niemniej nowy wzór nie oznaczał unieważnienia starego i np. w opactwie tynieckim bije się medaliki wg wzoru jubileuszowego, ale bez napisu o Monte Cassino na awersie i z IHS zamiast PAX (oraz wymiennie z oboma dedykacjami). W ramach sztuki medalierskiej i z wyczuciem kanonu na awersie niemal wszystkie chwyty są dozwolone, a nawet wyczekiwane. Liczne innowacje w tym zakresie skrzętnie kolekcjonował wybitny znawca medalika, śp. o. Paweł Sczaniecki OSB (cykl Poznaj wzory medalików św. Benedykta). Natomiast zmiany liter lub ich porządku na rewersie oznaczałyby wypaczenie treści egzorcyzmu. Szczęśliwie takich błędów spotyka się niewiele, bo akronimy są względnie odporne. Nawet bez zrozumienia łatwo je przerysować. Natomiast z Eius in obitu nostro praesentia muniamur producenci dewocjonaliów potrafią robić cuda.

BENEDYKT Z KU KLUX KLANU

— O błędach matrycy zniekształcającej ikonografię

  • 1741 – u prawej nogi mitra biskupia i kruk z chlebem u lewej nogi; 1880 – na ołtarzu za postacią świętego po jego prawej wąż wypełzający z kielicha i kruk z chlebem po lewej

Oczywiście im medalik mniejszy, tym mniej wyraźne szczegóły i na bardzo małych medalikach zrozumiałe, że twarz traci rysy, a drobniejsze detale zmieniają się w plamy – natomiast już na tych ok. 1,5 – 2 cm powinny być widoczne. Jeżeli nie są, oznacza to zużycie matrycy lub skopiowanie obrazu z małego wzoru i powiększenie go – efekt pikselozy jak na powiększonych zdjęciach złej jakości i twarz świętego wygląda, jakby założył kaptur KKK. Ale to nie najgorsze!

Najgorsze, kiedy rzemieślnik te niewyraźne szczegóły zacznie poprawiać po swojemu. Zwykle korci go, żeby wypogodzić twarz świętego i wychodzi z tego efekt św. Mikołaja.

MEDALIK DYSLEKTYKA

— Co dopuszczalne:

NOSTRO = NRO (to łac. skrót zapisywany bez kropki jak na przykład nasz „dr”)

PRAESENTIA = PRÆSENTIA („Æ/æ” to tzw. ligatura, czyli oszczędzająca miejsce sklejka dwóch liter, którym to nie robi różnicy, bo i tak są wymawiane jako jeden dźwięk – tu ciut dłuższe „e”)

Każdy z tych zabiegów nieco skraca zdanie – od początku zaprojektowane niezbyt szczęśliwie, bo zbyt długie, aby rzemieślnik komfortowo umieścił je na otoku medalika, w dodatku nieproporcjonalne w podziale na pół. Chociaż liczy łatwo podzielne 40 znaków ze spacjami, to pierwsze 4 wyrazy, chociaż złożone z 20 znaków – zawierają więcej wąskich I, natomiast kolejne dwie więcej liter szerokich M – dlatego tekst wymusza przeniesienie PRAE-SENTIA. A w tym momencie działa już nieznane zakonnikom z Monte Cassino prawo Murphy’ego, mówiące jaśniej niż Reguła św. Benedykta, że jeżeli w projekcie coś może się schrzanić – to prędzej czy później schrzani się na pewno. Zwłaszcza gdy rzemieślnik zna łacinę równie biegle, co ja języki rdzennych ludów Amazonii.

Pamiętaj też, że zwłaszcza w grawerunkach łac. U=V. W łacinie klasycznej litera U nie istniała — jej rolę pełniło V. Dlatego każde U może być zapisane jako V, ale nie każde V może być zapisane jako U. V jako samogłoska = U. V jako spółgłoska ≠ U. I właśnie dlatego MVNIAMVR jest poprawne, a np. U[ade] R[etro] S[atana] byłoby już łacińskim kabaretem.

— Natomiast z oczywistych błędów szczególnie często spotkasz na medalikach:

  • EIUSIN – tak jakby ktoś w j. pol. napisał „jegow” zamiast „jego w”;
  • INOBITU – „wchwili śmierci”;
  • OBITUNRO – trudno ten błąd oddać precyzyjnie w j. pol., ale przez analogię: to jakby napisać „paniedr” zamiast „Panie Doktorze” (chociaż… kto nigdy nie pisał SMS-a po ciemku i bez okularów, niech pierwszy rzuci kamieniem!);
  • PRA-SENTIA – coś jak w pol. „wicie, rozumicie”. Natomiast spotkałem się z poglądem, że z kolei zapis PRE-SENTIA już nie jest błędem, bo tak często pisano w łacinie średniowiecznej. Niezbyt mnie to jednak przekonuje, skoro sentencję wprowadzono na medalik nie w XIV, ale w XIX w., kiedy – o ile w ogóle posługiwano się jeszcze łaciną – to tylko klasyczną.
  • Wypatruj też przeróżnych wariantów MUNIAMUR, z których moim ulubionym jest NIUMANIUR – bo być może tak właśnie mówił św. Benedykt do swojego oswojonego kruka. Nic w tym dziwnego – Ty też pieszczotliwie przekręcasz słowa na TikToku, kiedy udostępniasz zabawę ze swoim pieskiem, kotkiem albo innym futrzakiem. A może to coś z niunią i manikiurem?… Aż żałuję, że nie zrobiłem zdjęcia!

Ile bym jednak nie zrobił fot i printscreenów, katalog błędów jest niemal nieskończony. Na pewno rozumiszżemożnateżpisa-ćbezżadnychodstępów, wymyślać nieistniejące wyrazy, nowe litery (jak P ze stopką) albo sklejać E z I w jakże efektowną ligaturę 8! Jeżeli sądzisz, że błędy, a nawet zupełny bełkot, spotkasz tylko na medalikach za 5 zł, jesteś w błędzie. Litościwie nie podaję źródeł, z których wziąłem przykłady, ale jest wśród nich kilka zawieszek o cenach trzycyfrowych.

Oczywiście także – zwłaszcza na mniejszych medalikach – drobne napisy: CRUX SANCTI PATRIS BENEDICTI (dopuszczalny skrót CRUX S. P. BENEDICTI lub C. S. P. BENEDICTI) oraz EX S. M. CASSINO MDCCCCLXXX stają się ciągiem bliżej niezidentyfikowanych kształtów. Jednakże rzemieślnik znający prawidła sztuki w takiej sytuacji z nich rezygnuje całkowicie. A w każdym razie nie pozostawia samego M. CASSINO u dołu awersu, żeby medalik nie sprawiał wrażenia pamiątki z podróży do Włoch.

CO ZATEM KUPOWAĆ?

Zakładam, że tak jak mnie, nie zależy Ci na jak najdroższym medaliku z platyny, ale na korzystnej ofercie.

  • Nie kupuj w ciemno, bo „polska produkcja”. Polscy wytwórcy na ogół nie znają i nie czują łaciny. Ponadto polskie wyroby budżetowe, nawet te klasztorne i wysoce poprawne ikonograficznie, najczęściej bite są na stopach aluminium z najniższej półki.
  • Magiczna sygnatura „Italy” (= „to nie Chiny!”). Na ogół oznacza lepszy stop, poprawne rzemiosło, ale pamiętaj, że Włosi – chociaż czują łacinę – to jednak nie znają jej, tak jak Ty czujesz, ale niekoniecznie w pełni rozumiesz tekst naszej staropolskiej Bogurodzicy. Sprawdź przed zakupem! Np. trzeci z medalików powyżej pochodzi właśnie z Włoch, a napisano na nim EIUS IN OBIT UNRO (widocznie w Italii pamięć o powojennych darach amerykańskiej UNRY wciąż żywa!).
  • Chińskie platformy zakupowe – bądź ostrożny, ale nie odrzucaj w ciemno: „apage, Satanas!”. Jeżeli lubisz godzinami przeszukiwać oferty, masz szansę znaleźć tu wiele poprawnych wzorów zrobionych z materiałów dobrej jakości i w dodatku za korzystną cenę.

Osobiście co jakiś czas z ciekawością przeglądam Internet w poszukiwaniu nowych Benedyktów – także absurdalnie błędnych – do kolekcji i do swoich wyrobów. Tobie – jeżeli zależy Ci na medaliku w funkcji solowej – doradzam poszukanie wzorów poprawnych. Jeżeli chcesz zawieszki do różańca – nie ma większego znaczenia, jakie logo ma Twój tablet albo laptop, jeżeli działa. Jeżeli jednak – tak jak ja – łączysz sknerstwo ze szczególarstwem… serdecznie współczuję, ale mam nadzieję, że odrobinę pomogłem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *